Każdy kto tworzy jakieś treści w Internecie zapewne zastanawiał się choć przez moment jak sprawić by czas przeznaczony na tworzenie tych treści przekuć na pieniądze. Ja w każdym razie zastanawiałem się. Nie skończyłem na zastanawianiu, ale sprawdziłem osobiście czy/jaka jest możliwość ‘wyciągnięcia kasy’ z bloga/strony którą tworzę lub administruję. Poniżej przedstawię swoje wnioski tych doświadczeń.
Administrując m.in. blogiem z ponad 10k unikalnych użytkowników miesięcznie sprawdziłem działanie poniższych programów:
- Google AdSense – program oferowany przez Google. Podstawowy program, któremu warto poświęcić uwagę jeśli zamierzasz tworzyć jakąś autorską treść w Internecie. Adsense dla treści, kanałów oraz dla wyszukiwania pozwoli Ci na rozsądne zyski, które Google przekaże bez żadnych niespodzianek (przelewem na wskazane konto). Jasno określone i klarowne warunki programu. Należy zadbać tylko o to by strona miała konkretną treść, a czytelnicy byli wierni i skłonni do poszerzania wiedzy. Nie wymaga praktycznie żadnej obsługi i, po zainstalowaniu, można się zajmować tylko tworzoną treścią.
- AdTaily – program z klarownymi warunkami. Tworzysz interesującą treść, masz dobry target – zarabiasz spokojną kasę. Wiadomo co, za ile i kiedy. Solidna marka. Wielu dużych reklamodawców, ale umożliwia też zakup reklamy zwykłemu Kowalskiemu. Wypłaty poprzez PayPal.
- Blogvertising – podobna sytuacja. Jesteś dostawcą interesujących treści, masz dobry target – zarabiasz jasną kasę, w konkretnych warunkach. Nie potrzeba spamowania, zachęcania – treść i kasa. Żadnych niedomówień. Ale lepiej jeśli tworzysz jakieś ogólnie popularne treści. Przelewy na konto.
- Adkontekst – fajny pomysł. Poza podobnymi do AdSense bannerów z reklamą kontekstową można skorzystać z reklamy intertekstowej. Po zainstalowaniu kodu do sześciu słów na stronie staje się aktywne, tzn. po najechaniu myszką prezentowana jest reklama z linikiem. Kto chce klika, kto nie chce po prostu czyta treść. Pieniądze niewielkie, ale upierdliwość dla czytelników znikoma i ‘komercjalizacja’ nieuciążliwa. Wybór słów zależny od aktualnej kampanii. Czyli np. dziś reklama pojawi się przy słowie ‘wybór’, a jutro przy ‘pieniądze’ - automagicznie, Ty tylko raz wklejasz kod w treść strony. IMHO bardzo przyjazna forma reklamy.
- Adspiro – istnieją niedługo, współpracuję jeszcze krócej. Wygląda na rzetelny program, który nie będzie ani upierdliwy dla czytelników, ani nieosiągalny dla Partnerów. Ciekawa oferta, przejrzyste warunki współpracy. Zasada działania podobna do AdTaily, czyli banner może zamieścić i bank z reklamą swojej oferty, i Romeo z wyznaniem dla Julii. Minusem jest mniej współpracujących reklamodawców, a plusem możliwość wyboru formy rozliczania za reklamę (za dzień, za klik, za wyświetlenie). Wymaga podpisania umowy.
- Afilo – posiadają dużo reklamodawców, ale obsługa programu jest upierdliwa. Potrzeba indywidualnie zgłaszać się do każdej nowej kampanii, aktualizować ustawienia (bardzo nieintuicyjnie) itp. – dużo zachodu dla kilku groszy za kliknięcie lub wypełnienie formularza. Ewidentnie nie jest to program, którego skrypty można zainstalować i skupić się na tworzeniu treści serwisu. Wymaga podpisania umowy.
- Zanox – wielki, międzynarodowy wachlarz reklamodawców, ale wymaga sporo ciągłej uwagi związanej ze śledzeniem akcji reklamowych, aktualizacji skryptu itp.. Niezbyt intuicyjna obsługa. Poza tym, jeśli prowadzisz stronę z niszową treścią lub wyrobionymi ‘potrzebowo’ czytelnikami, to raczej niewielkie szanse na przychód z ich klików i prowizji z zakupów.
Poniższe programy wymieniam na końcu nie dlatego, że je źle oceniam, ale dlatego, że nie pasują do każdego serwisu.
- Money2Money – skonsolidowana pod jednym dachem oferta produktów finansowych; konta, kredyty, lokaty etc. Przejrzyste warunki i kompetentne wsparcie. Współpraca oparta na kierowaniu czytelników do dedykowanej strony udostępnianej przez Money, na której prezentowana jest oferta instytucji finansowych. Program partnerski skierowany do konkretnych serwisów np. finansowych, budowlanych itp. treści związanych z usługami finansowymi. Wymaga podpisania umowy.
- Bankier.pl – podobna sprawa jak program Money. Jeszcze nie uczestniczyłem więc nie mam opinii. Zamierzam skorzystać jeśli Money nie przedłuży umowy ;]
Osobną grupę programów partnerskich stanowią te, w których jesteś jedynym pośrednikiem pomiędzy dostawcą produktu/usługi a klientem. O kilku z nich napiszę w kolejnej notce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz