niedziela, 23 maja 2010

Migracja bloga

Uprzejmie informuję, że wpisy na blogu kontynuowane będą pod nowym adresem

Domowe Finanse dla Opornych


Znajdą się tam również dotychczasowe artykuły. Blog zachowa aktualny profil. Będzie aktualizowany częściej, choć głównie dzięki monitorowaniu newsów prasowych dotyczących usług finansowych, inwestycji oraz porad pomocnych w prowadzeniu budżetu domowego. Planuję też, że pojawiać zaczną się tam gościnne artykuły omawiające sytuację ekonomiczną i gospodarczą.
 
Gorąco zapraszam
st.ark

wtorek, 18 maja 2010

IPO Taurona obejmie ok. 52% akcji

"Oferta będzie obejmować akcje istniejące stanowiące około 52% obecnego kapitału spółki, oferowanych do sprzedaży przez Skarb Państwa. Po ofercie udział Skarbu Państwa w kapitale zakładowym spółki zostanie obniżony z 87,5% do około 34%, jeśli wszystkie oferowane akcje zostaną objęte przez inwestorów. (..) Oferta będzie skierowana do inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych w Polsce oraz wybranych zagranicznych inwestorów instytucjonalnych" - to fragmenty komunikatu spółki Tauron Polska Energia, która zadebiutuje na warszawskiej giełdzie pod koniec czerwca.
Struktura oferty dla indywidualnych ma być podobna, jak w przypadku niedawnej sprzedaży PZU. Inwestor indywidualny będzie mógł składać zapis o maksymalnej wartości do 10 tys. zł, a resort skarbu chce, aby ewentualna redukcja zapisów w tej grupie była jak najniższa.

Poinformowano ponadto, że rząd zgodził się także, by z tej puli do 15% akcji Taurona, mogło zostać sprzedano w ramach ewentualnej opcji stabilizacyjnej tej oferty na rzecz UniCredit CAIB Poland SA lub UBS Limited.
Zaś minister Grad dodał, że pod koniec przyszłego tygodnia KNF zatwierdzi prospekt emisyjny Tauronu. Na początku czerwca powinna być znana cena maksymalna, a 3-4 czerwca rozpocznie się roadshow spółki.

Zatem są duże szanse na to, że znów kilkaset tysięcy Polaków, zachęconych niedawnym sukcesem IPO PZU, rzuci się do biur maklerskich by zgarnąć swoją część zysków. Oby kampania prezydencka trwała jak najdłużej ;]

poniedziałek, 17 maja 2010

Usługa BILIX w mBanku

Od 17 maja 2010 r. do grona banków pozwalających prezentować faktury i za nie wygodnie płacić poprzez system transakcyjny, dołączy mBank.

Pośrednikiem będzie podmiot agregujący wystawców, czyli Krajowa Izba Rozliczeniowa (KIR) i jej usługa BILIX.
Co to takiego ten BLIX?
BILIX to usługa ułatwiająca szybkie i wygodne opłacanie rachunków i faktur. Klient korzystający z BILIXA otrzymuje rachunki lub faktury w formie elektronicznej i może regulować je jednym kliknięciem za pośrednictwem internetowego dostępu do swojego konta bankowego.
Według najnowszej TPiO miesięczna opłata za korzystanie z usługi BILIX wynosi 1,00 PLN (przy czym do końca września nie będzie pobierana).
Niestety, ilość dostawców, z którymi startuje mBank nie jest powalająca..

Więcej na temat usługi: Usługa BILIX w mBanku - mBank Blog" oraz "Usługa BILIX w mBanku".

piątek, 14 maja 2010

PZU proponuje, by dniem ustalenia prawa do dywidendy był 25 sierpnia

"PZU proponuje, by dniem ustalenia prawa do dywidendy był 25 sierpnia, a dniem jej wypłaty 9 września - poinformowała spółka w projektach uchwał na WZA, które zwołano na 10 czerwca.
Zysk netto PZU za 2009 rok wyniósł 2,51 mld zł. W 2009 roku PZU wypłaciło 12,75 mld zł zaliczki na poczet przewidywanej dywidendy za 2009 rok. Łączna dywidenda za 2009 rok wyniesie 13,69 mld zł."

Czyli nie sprawdziły się informacja o czerwcowej dacie prawa do dywidendy. Kto nie sprzedawał, planując czekać na dywidendę, otrzymał właśnie dwa dodatkowe miesiące obserwowania na jakim poziomie kurs PZU znajdzie stabilizację.. 318 jak prognozuje ING czy 395, jak wróży UBS?

wtorek, 11 maja 2010

Notowania PZU w czasie rzeczywistym

"Od środy 12 maja 2010 r. do piątku 14 maja 2010 r. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie będzie publikować na swojej głównej stronie internetowej www.gpw.pl kurs akcji spółki PZU SA w czasie rzeczywistym."


Źródło: Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie

poniedziałek, 10 maja 2010

Po jakiej cenie zadebiutuje PZU?

"W środę będzie miał miejsce debiut PZU na giełdzie. Dzień wcześniej na podstawie składanych zleceń poznamy teoretyczny kurs otwarcia. Dziś natomiast publikujemy najnowsze opinie analityków na temat możliwych scenariuszy przebiegu wydarzeń w środę.

Z ankiety przeprowadzonej przez portal Bankier.pl wśród analityków rynku finansowego wynika, że mimo dużej niepewności na rynku oczekiwania wobec debiutu PZU są umiarkowanie pozytywne. Eksperci wskazują na negatywny wpływ otoczenia (Grecja, Portugalia, Hiszpania) i kursu walutowego (w ciągu ostatniego tygodnia złoty stracił blisko 10 proc. wartości). Z drugiej strony sama konstrukcja oferty (atrakcyjna cena w zapisach, brak zakupów lewarowanych w transzy inwestorów indywidualnych, atrakcyjność spółki ze względu na wielkość i branżę, intensywna promocja) oraz możliwe odreagowanie ostatnich spadków wspierają argumenty optymistów.

Wśród opinii ankietowanych analityków przeważają pozytywne oczekiwania co do ceny ubezpieczyciela na debiucie. Nie brakuje jednak głosów studzących emocje i zwracających uwagę na konieczność ograniczenia apetytów na zysk, głównie przez niespodziewane załamanie koniunktury giełdowej z którym mamy do czynienia obecnie. Wybrane komentarze ekspertów ankietowanych przez Bankier.pl w dalszej części artykułu na stronie "Ankieta: Po jakiej cenie zadebiutuje PZU? - Bankier.pl"

czwartek, 6 maja 2010

PZU spadki nie grożą (?)

Po kilku dniach mocnych przecen na giełdach spora część z ćwierć miliona osób zapisanych na akcje PZU pewnie zaczyna się zastanawiać czy faktycznie zrobiło dobry interes. Ja w każdym razie huśtawkę już miałem kiedy min. Grad jakoś tak z pewną nieśmiałością zapewniał, że nic nie grozi wzrostom cen akcji na debiucie, ale należy mieć na uwadze sytuację w Grecji.
Obecna kilkuprocentowe spadki indeksów znów zaczęły mnie martwić, ale zdaniem analityków niepotrzebnie. Jak napisano w dzisiejszej Rzeczpospolitej "Spadku ceny akcji poniżej tej, za jaką kupowali ją inwestorzy, czyli 312,5 zł, nikt na razie nie bierze pod uwagę. – Inwestorzy na akcjach PZU nie powinni stracić na debiucie, nawet jeśli spadki na giełdzie utrzymają się przez kolejne dni – mówi Maciej Barański z Domu Maklerskiego BZ WBK.

To informacje bardzo ważne dla ponad 250 tys. drobnych graczy, z których około 100 tys. to debiutanci na rynku kapitałowym. Nawet jeśli część z nich się wystraszy i będzie chciała szybko zrealizować zysk i sprzedać akcje, spółka ma w zanadrzu jeszcze dwa koła ratunkowe.

Pierwsze z nich to instytucje, które deklarowały chęć zakupu aż 9-krotnie większej puli akcji, niż ostatecznie dostały. I prawdopodobnie będą dokupywać ich na rynku, gdy kurs zacznie spadać. Taki scenariusz nieoficjalnie potwierdzają już otwarte fundusze emerytalne, które podobnie jak TFI z przyznanej im puli akcji były niezadowolone. (..)"

Więc powinno być dobrze i miejmy nadzieję, że do dnia debiutu, tj. 12 maja nic strasznego się nie wydarzy.

Źródło: "PZU spadki nie grożą - Rzeczpospolita".

piątek, 30 kwietnia 2010

mBank obniża oprocentowanie depozytów

Coraz bardziej nie opłaca się trzymać pieniędzy w mBanku.
Zgodnie z komunikatem banku, z dniem 4 maja 2010 r. kolejnemu obniżeniu ulegnie oprocentowanie produktów depozytowych.

Obniżeniu ulegnie oprocentowanie eMAX plus
:
- z 3,75% na 3,00% dla kwot do 49 999 PLN

Obniżeniu ulegnie oprocentowanie mLOKAT:

- jednodniowa z 4,25% na 4,00%
- 2-miesięczna z 4,10% na 3,80%
- 3-miesięczna z 4,20% na 3,85%
- 4-miesięczna z 4,45% na 3,90%
- 6-miesięczna z 4,60% na 3,95%
- 9-miesięczna z 5,15% na 4,00%
- 12-miesięczna z 4,60% na 4,05%

Obniżeniu ulegnie również oprocentowanie mBIZNES max i mBIZNES Plus.

Przypomnę, że inflacja r/r w marcu wynosiła 2,6%.

Czyli, generalnie kaszana i kto ma wolną gotówkę powinien czym prędzej uciekać ;/

Źródło: "Zmiana oprocentowania depozytów w mBanku - mBank Blog"

czwartek, 29 kwietnia 2010

Po ok. 23 akcje PZU na głowę... 15-20% wzrost na debiucie.. i dywidenda

"Wśród maklerów i analityków coraz częściej słychać głosy, że na akcje PZU zapisze się nawet 300 tys. Polaków. Według nieoficjalnych informacji dzień przed zakończeniem zapisów brokerzy przyjęli już ponad 200 tys. zleceń. To oznacza jedno: redukcję dla inwestorów, którzy zapisali się na maksymalny limit 30 akcji. (..)

- Na rynku mówi się, że zapisy mogą zostać zredukowane o 30 proc. Taki poziom wydaje się realny - ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.
Podobnie wypowiadają się inni eksperci.

- Zapisy osób składających zlecenia na maksymalną liczbę akcji (30 sztuk) mogą być okrojone maksymalnie o 25 proc. – prognozuje Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

20-procentową redukcję przewiduje natomiast Mirosław Saj, makler DnB Nord.
Podsumowując, tzw. limit bez redukcji może zostać obniżony z 30 akcji PZU do nawet 20 papierów.
A ile można zarobić? Według pytanych analityków całkiem sporo - nawet 20 proc. Warto zauważyć, że jeszcze miesiąc temu za akcje pracownicze płacono po nawet 370-380 zł. za sztukę."

Więcej o debiucie PZU na stronie IPO PZU.

środa, 28 kwietnia 2010

Alior przebija reklamową ofertę BZ WBK

"Jeśli zarejestrujesz się w akcji, założysz konto osobiste w Alior Banku, dokonasz transakcji kartą debetową wydaną do konta i będziesz przekazywać na to konto swoje wynagrodzenie, przez 4 miesiące będziemy wypłacać Ci premie w wysokości 50 zł miesięcznie!

Jeśli dodatkowo przyjąłeś zaproszenie do naszej akcji od innego uczestnika lub sam skutecznie zaprosiłeś do niej swoich znajomych, będziesz otrzymywać premie dłużej – maksymalnie przez 12 miesięcy.

Łącznie możesz otrzymać nawet 600 zł premii!"

Źródło: Alior Bank – 10 000 przywilejów – załóż konto osobiste i zarabiaj!

środa, 21 kwietnia 2010

Połowa struktur bez zysków - Rzeczpospolita

"Spośród 48 struktur, które „zakończyły się” w tym roku, licząc do 19 kwietnia, dokładnie połowa przyniosła zysk – wynika z danych zebranych przez portal Structus.pl i firmę Open Finance. Reszta przyniosła zwrot zainwestowanego kapitału (minus opłaty). Średnia roczna stopa zwrotu to 5,1 proc. (średnioroczna inflacja w 2009 r. wyniosła 3,5 proc.). W przypadku struktur zakończonych w 2009 r., spośród których dwie trzecie przyniosło zysk, było to 3,3 proc."

Dalsza część artykułu: "Połowa struktur bez zysków - Rzeczpospolita"

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Poradnik: Jak kupić akcje PZU? Ile akcji i kiedy zapisy?

Poradnik: Jak kupić akcje PZU? Ile akcji i kiedy zapisy?
"Inwestorzy indywidualni są oczkiem w głowie ministra skarbu Aleksandra Grada przy ofercie publicznej PZU. (..)

Przygotowano dla nich nowatorskie rozwiązania, które pozwolą im zapisać się i kupić mały pakiet akcji, bez konieczności zaciągania wielkich kredytów Czasu na złożenie zapisu nie ma zbyt dużo, bo tylko siedem dni roboczych: od 20 kwietnia do 28 kwietnia - tego dnia tylko do godz. 16.Prywatyzacja PZU ma być powszechna, dlatego do konsorcjum zaproszono wszystkie 24 biura maklerskie działające w naszym kraju. (..)

Ograniczenie do 30 akcji na głowę indywidualnego inwestora wprowadzono po to, aby maksymalnie dużo chętnych mogło zapisać się na niewielkie pakiety akcji PZU. Minimum zamówienia to trzy akcje, maksimum - 30. Zapis na większą liczbę będzie traktowany jak na 30 akcji. Poniżej trzech akcji zapis będzie nieważny. (..)

Dziś zostanie podana cena maksymalna, po jakiej będą się zapisywać wszyscy drobni inwestorzy. Prawdopodobnie trzeba będzie wyłożyć z grubsza 9-10 tys. zł za maksymalny pakiet 30 akcji, bo tak sygnalizuje resort skarbu. (..)

PZU przygotowało także własny program lojalnościowy dla akcjonariuszy z oferty publicznej. W ten sposób chce nagrodzić swoich nowych współwłaścicieli, niezależnie od tego jak wyjdą oni finansowo na zakupie akcji po debiucie na giełdzie. Jeśli przetrzymają akcje PZU przez rok, to będą mogli skorzystać ze 100 zł zniżki np. przy zakupie polisy."

Całość artykułu na stronach Gazety.pl:  "Poradnik: Jak kupić akcje PZU? Ile akcji i kiedy zapisy?"

czwartek, 15 kwietnia 2010

Zła wiadomość: Volkswagen Bank direct zaczyna podwyższać prowizje!

Zła wiadomość: Volkswagen Bank direct zaczyna podwyższać prowizje!: "Volkswagen Bank direct, jeden z najtańszych banków na rynku, zaczyna podnosić prowizje. Od początku maja posiadacze niektórych pakietów kont osobistych zapłacą za przelewy wewnętrzne i zewnętrzne - dowiaduje się Wyborcza.biz"

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Programy partnerskie – cz. I

Każdy kto tworzy jakieś treści w Internecie zapewne zastanawiał się choć przez moment jak sprawić by czas przeznaczony na tworzenie tych treści przekuć na pieniądze. Ja w każdym razie zastanawiałem się. Nie skończyłem na zastanawianiu, ale sprawdziłem osobiście czy/jaka jest możliwość ‘wyciągnięcia kasy’ z bloga/strony którą tworzę lub administruję. Poniżej przedstawię swoje wnioski tych doświadczeń.

Administrując m.in. blogiem z ponad 10k unikalnych użytkowników miesięcznie sprawdziłem działanie poniższych programów:

- Google AdSense – program oferowany przez Google. Podstawowy program, któremu warto poświęcić uwagę jeśli zamierzasz tworzyć jakąś autorską treść w Internecie. Adsense dla treści, kanałów oraz dla wyszukiwania pozwoli Ci na rozsądne zyski, które Google przekaże bez żadnych niespodzianek (przelewem na wskazane konto). Jasno określone i klarowne warunki programu. Należy zadbać tylko o to by strona miała konkretną treść, a czytelnicy byli wierni i skłonni do poszerzania wiedzy. Nie wymaga praktycznie żadnej obsługi i, po zainstalowaniu, można się zajmować tylko tworzoną treścią.

- AdTaily – program z klarownymi warunkami. Tworzysz interesującą treść, masz dobry target – zarabiasz spokojną kasę. Wiadomo co, za ile i kiedy. Solidna marka. Wielu dużych reklamodawców, ale umożliwia też zakup reklamy zwykłemu Kowalskiemu. Wypłaty poprzez PayPal.

- Blogvertising – podobna sytuacja. Jesteś dostawcą interesujących treści, masz dobry target – zarabiasz jasną kasę, w konkretnych warunkach. Nie potrzeba spamowania, zachęcania – treść i kasa. Żadnych niedomówień. Ale lepiej jeśli tworzysz jakieś ogólnie popularne treści. Przelewy na konto.

- Adkontekst – fajny pomysł. Poza podobnymi do AdSense bannerów z reklamą kontekstową można skorzystać z reklamy intertekstowej. Po zainstalowaniu kodu do sześciu słów na stronie staje się aktywne, tzn. po najechaniu myszką prezentowana jest reklama z linikiem. Kto chce klika, kto nie chce po prostu czyta treść. Pieniądze niewielkie, ale upierdliwość dla czytelników znikoma i ‘komercjalizacja’ nieuciążliwa. Wybór słów zależny od aktualnej kampanii. Czyli np. dziś reklama pojawi się przy słowie ‘wybór’, a jutro przy ‘pieniądze’ - automagicznie, Ty tylko raz wklejasz kod w treść strony. IMHO bardzo przyjazna forma reklamy.

- Adspiro – istnieją niedługo, współpracuję jeszcze krócej. Wygląda na rzetelny program, który nie będzie ani upierdliwy dla czytelników, ani nieosiągalny dla Partnerów. Ciekawa oferta, przejrzyste warunki współpracy. Zasada działania podobna do AdTaily, czyli banner może zamieścić i bank z reklamą swojej oferty, i Romeo z wyznaniem dla Julii. Minusem jest mniej współpracujących reklamodawców, a plusem możliwość wyboru formy rozliczania za reklamę (za dzień, za klik, za wyświetlenie). Wymaga podpisania umowy.

- Afilo – posiadają dużo reklamodawców, ale obsługa programu jest upierdliwa. Potrzeba indywidualnie zgłaszać się do każdej nowej kampanii, aktualizować ustawienia (bardzo nieintuicyjnie) itp. – dużo zachodu dla kilku groszy za kliknięcie lub wypełnienie formularza. Ewidentnie nie jest to program, którego skrypty można zainstalować i skupić się na tworzeniu treści serwisu. Wymaga podpisania umowy.

- Zanox – wielki, międzynarodowy wachlarz reklamodawców, ale wymaga sporo ciągłej uwagi związanej ze śledzeniem akcji reklamowych, aktualizacji skryptu itp.. Niezbyt intuicyjna obsługa. Poza tym, jeśli prowadzisz stronę z niszową treścią lub wyrobionymi ‘potrzebowo’ czytelnikami, to raczej niewielkie szanse na przychód z ich klików i prowizji z zakupów.

Poniższe programy wymieniam na końcu nie dlatego, że je źle oceniam, ale dlatego, że nie pasują do każdego serwisu.
- Money2Money – skonsolidowana pod jednym dachem oferta produktów finansowych; konta, kredyty, lokaty etc. Przejrzyste warunki i kompetentne wsparcie. Współpraca oparta na kierowaniu czytelników do dedykowanej strony udostępnianej przez Money, na której prezentowana jest oferta instytucji finansowych. Program partnerski skierowany do konkretnych serwisów np. finansowych, budowlanych itp. treści związanych z usługami finansowymi. Wymaga podpisania umowy.

- Bankier.pl – podobna sprawa jak program Money. Jeszcze nie uczestniczyłem więc nie mam opinii. Zamierzam skorzystać jeśli Money nie przedłuży umowy ;]

Osobną grupę programów partnerskich stanowią te, w których jesteś jedynym pośrednikiem pomiędzy dostawcą produktu/usługi a klientem. O kilku z nich napiszę w kolejnej notce.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Oszczędzanie – na zdrowiu?

Moi rodzice mawiają, że jakkolwiek krucho byłoby z pieniędzmi to na zdrowiu nie można oszczędzać. Teoretycznie mają rację – kiepskie odżywianie się, niewykupywanie leków itp. zachowania z reguły mszczą się albo gorszymi kłopotami, albo, finalnie, większymi wydatkami. Ale następne pokolenie nie byłoby sobą gdyby nie poddało w wątpliwość nauk rodziców ;]

Czy można oszczędzić na zdrowiu? Można. Uważam, że można zaoszczędzić zarówno na kosztach leczenia jak i na samej prewencji. Jak? Nie mam tutaj bynajmniej na myśli jakiejś alternatywnej medycyny. Kiedy jestem chory, kupuję ‘normalne’ leki, a dbając o zdrowie, staram się prowadzić aktywny tryb życia. Gdzie jest tutaj pole do oszczędzania?

Jak wydąć mniej na leki? Nie zachęcam do kupowania ich w podejrzanych źródłach. Sam oczywiście korzystam z aptek. Ale płacę 8-10% mniej niż większość stojących obok mnie w kolejkach. Jak to możliwe? To proste, zamawiam leki w internetowych aptekach. Ale, jako, że jestem dość staroświecki, korzystam z ‘fizycznych’ aptek. Tzn. zamawiam przez Internet, a odbieram w aptece, w której robiłem dotychczas zakupy. Wymaga to ode mnie samodzielnego złożenia zamówienia i odebrania go w dniu następnym. Po stronie kosztów mam 10-15 minut na wklepanie listy leków i leki jeden dzień później (oczywiście w przypadku pilnej potrzeby np. antybiotyków leki wybieram od razu po wizycie u lekarza, rezygnując z zamawiania w Internecie). Po stronie korzyści mam pewność, że wszystkie interesujące mnie produkty będą na mnie czekać w danej aptece i rzeczone 8-10% rabatu. Opłaca się? Ja myślę, że tak. Jako, że w aptece kupuję od mleka dla niemowlaka, poprzez leki na alergię do olejków eterycznych i soków Herbapol, to rocznie zbiera się pokaźna kwota.

poniedziałek, 15 marca 2010

Chcesz lokatę? Pamiętaj o inflacji.

W dniu wczorajszym przeczytałem ciekawą analizę przeprowadzoną przez analityków Open Finance. Otóż, podobnie jak miesiąc temu, zajęli się oni sprawdzeniem jaki jest realny zysk obecnie kończących się oraz otwieranych lokat. Realny, to znaczy po uwzględnieniu podatku dochodowego oraz inflacji.

Jak pisałem wcześniej aktualnie wszystkie RORy są rachunkami przynoszącymi straty, gdyż albo nie są wcale oprocentowane, albo minimalnie, co przy obecnym poziomie inflacji powoduje, że, trzymając na nich pieniądze realnie tracimy. Z tego też względu, porównując oprocentowanie lokat, należy cały czas mieć w pamięci, że w styczniu inflacja rok do roku wyniosła 3,6%. W lutym na szczęście spadła do 2,9%, ale wciąż jest to spory kawałek ‘odcinany’ z zakładanych lokat.

Do jakich wniosków doprowadziła wspomniana analiza?

Otóż okazuje się, że realny zysk na 5 tys. PLN złożonych w lutym ubiegłego roku na lokacie oprocentowanej nominalnie 6,6% wyniósł.. 2,38% (Toyota Bank). To najlepszy rezultat z porównanych ofert 31 banków. Ponad 2% realnym zyskiem mogło pochwalić się w sumie sześć banków. Czternaście banków pozwoliło zarobić od 1 do 2%, zaś aż jedenaście lokat przyniosło realnie mniej niż 1%. Najsłabsza okazała się lokata Pekao, która w momencie zakładania oferowała 3,6%.

To część historyczna. A co można powiedzieć o szansach zarobku na obecnie zakładanych rocznych lokatach? Analitycy Getin Banku prognozują dalszy spadek inflacji. W lutym 2011 ma osiągnąć 2,5%. Zatem 5 tys. PLN złożone teraz rocznej lokacie z oprocentowaniem nominalnym 6%, przyniesie realnie 2,30%.

607d65659806fb7c0a739f4e980603ba

poniedziałek, 1 marca 2010

R. Kiyosaki i jego bogaty ojciec (cz.2)

Przed tygodniem zamieściłem pierwszą część mojego streszczenia książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosaki. Dzisiaj czas na część drugą:

Historia podatków i potęga spółek
Generalnie rozdział sprowadza się, do tego, że to biedni płaca podatki, zaś bogaci działają poprzez firmy, których koszt uzyskania przychodu stanowi wydatki bogatych (posiadając firmę zarabiasz, wydajesz, a z reszty płacisz podatki). Aby poradzić sobie z prowadzeniem biznesu należy znać się na rachunkowości i inwestowaniu oraz rozumieć rynek i korzystać z przepisów prawa.

Pieniądze wymyślili bogaci
Pieniądze powstają z niczego. Zlecenie na giełdzie, kupno-sprzedaż nieruchomości. Dzisiejsze czasy nagradzają wiedzę i działanie. Można próbować zostać bogatym poprzez comiesięczne odkładanie ustalonej kwoty. Ale szybciej zarobisz kupując taniej, sprzedając drożej ;] Czasem zdarzy się stracić. Ale nauka chodzenia, również polegała na upadkach. Niepowodzenie jest częścią procesu prowadzącego do sukcesu.

Pracuj, by się uczyć – nie pracuj dla pieniędzy
Podejmując pracę/działanie spoglądaj w przyszłość, by ocenić jakie umiejętności dzięki temu możesz posiąść. Świat jest pełen utalentowanych, biednych ludzi. Najważniejszą umiejętnością jest sprzedaż i zrozumienie marketingu. Możesz być wybitnym artystą, ale bez menagera nie sprzedasz ani płótna. Tylko kto wtedy zarabia?

Pokonywanie przeszkód
W podjęciu aktywnego działania przeszkadza 1) strach, 2) sceptycyzm, 3) lenistwo, 4) złe nawyki i 5) arogancja. (1) ludzie boją się strachu przed przegraną. Ale przegrana w końcu musi się zdarzyć, jednak powinna być inspiracją do stania się lepszym. Należy nie znosić przegrywania, ale nie można się go bać. (2) świadomość własnej wartości i wiara w swe możliwości. Nie wynajduj powodów, lecz znajdź sposób. (3) Lekarstwem na lenistwo ma być lekka doza zachłanności. (4) Przykładem złego nawyku jest płacenie sobie na końcu. Najpierw weź pieniądze dla siebie (oczywiście na inwestycje), a konieczność by zapłacić innym przymusi Cię do podjęcia dodatkowych wysiłków. (5) Wielu ludzi używa arogancji by ukryć własną ignorancję, a to pcha ich do podejmowania złych decyzji. Jeśli masz braki w jakiejś dziedzinie, to edukuj się poprzez kursy/lekturę lub towarzystwo ekspertów.

Zaczynamy
Świetne transakcje tylko czekają by je dostrzec. Potrzeba determinacji by je przeprowadzić. 1) Potrzeba silnej motywacji. Wizualizuj sobie cel. Bez silnej motywacji każde działanie będzie wyglądać na zbyt pracochłonne! 2) Wybierz kim chcesz być i podporządkuj temu wszystkie działania. Dokonuj mądrych wyborów. To na co robisz z czasem, na co wydajesz pieniądze powinno Cie przybliżać do obranego celu. 3) Rozważnie wybieraj znajomych; w towarzystwie mądrych mądrzeje się… Nie podążaj za tłumem. Otaczaj się znajomymi, którzy działają pozytywnie – będą Cię inspirować. 4) „Stajesz się tym, czego się uczysz”. Ucz się sprawnych, optymalnych działań. Szybciej. 5) Najpierw płać sobie. Bądź zdyscyplinowany. Ucz się zarządzać sobą, swoim czasem i swoimi zasobami. Nie daj się wciągnąć w zadłużenie, a jeśli się tak stanie, to niech to podziała mobilizująco do znalezienia nowych sposobów zarobienia pieniędzy. 6) Dobrze płać doradcom. Jeśli chcesz mieć dobrą usługę, to nie będzie ona tania. 7) Potęga brania czegoś za nic. Zawsze musisz wiedzieć ile i kiedy zarobisz na podjętym działaniu. 8) Aktywa kupują luksusy. Unikaj pułapki ambicji. Luksusowy samochód kupiony na kredyt, to marny dowód inteligencji. 9) Zapotrzebowanie na idoli. ‘Mistrzowie’ działają inspirująco. 10) Ucz innych, a otrzymasz. Jeśli czegoś Ci brakuje, to najpierw daj coś innym, a wróci to do Ciebie z nawiązką. 

Podsumowanie
Myśl i działaj. Niektórzy wola myśleć zamiast działać, inni chcą działać zamiast pomyśleć. Zrozumienie jest tak samo ważne jak działanie. Zatem:
- zastanów się które twoje działania przynoszą efekty, a które nie. Bez sensu jest robienie wciąż tego samego z nadzieją, że którymś razem będzie inny rezultat.
- szukaj nowych pomysłów. Szukaj w księgarni, Internecie, w towarzystwie znajomych. Każdą informację oglądaj jako sposobność do wykorzystania w przybliżeniu Cię do twojego celu.
- Aktywność zawsze pobije nieaktywność. Zacznij działać!

środa, 24 lutego 2010

Lokata jednodniowa na stałe w mBanku


"Lokata jednodniowa w stałej ofercie mBanku
Informujemy, że z dniem 27 lutego 2010 r. lokata jednodniowa zostaje wprowadzona do stałej oferty lokat terminowych mBanku."

I bardzo dobrze! Jednodniowa, automagicznie odnawialna, oprocentowana 4,5% w skali roku. A co ważniejsze: w odróżnieniu od kończącej się niedługo lokaty "czysty Zysk", zamiast 10k, kwota minimalna wynosi tylko 1 000PLN.

Czyli zamiast eMax Plusa z oprocentowaniem 4% i jednym darmowym przelewem w miesiącu (i zamiast 2-miesięcznej lokaty na 4,30%), porządna niezobowiązująca jednodniowa lokata, pozwalająca uniknąć podatku dochodowego.
Co prawda to wciąż gorzej niż "Lokata eBGŻ" (1-7 dni na 4,50%) i dużo gorzej niż "Lokatę Optymalna" w OpenFinanse (3-miesięczna na 5,65% z dzienną kapitalizacją), ale jednak przybliża mBank do 'normalności' ;]

mBank obniża oprocentowanie depozytów


"Informujemy, że z dniem 1 marca 2010 r. zmianie ulegnie oprocentowanie produktów depozytowych mBanku.

Obniżeniu ulegnie oprocentowanie eMAX plus:
- z 4,10% na 4,00% dla kwot do 49 999 PLN,
- z 5,00% na 4,75% dla kwot od 50 000 PLN do 99 999 PLN

Obniżeniu ulegnie oprocentowanie mLOKAT:
- 2-miesięczna z 4,60% na 4,30%,
- 4-miesięczna z 5,25% na 4,85%,
- 6-miesięczna z 5,35% na 4,90%,
- 9-miesięczna z 5,15% na 4,40%."

poniedziałek, 22 lutego 2010

R. Kiyosaki i jego bogaty ojciec (cz.1)

Nie lubię książek pisanych w tym amerykańskim stylu równego kumpla poklepującego cię z uśmiechem po plecach. Nie lubię poradników uczących na kilkuset stronach jak osiągnąć coś, na co inni pracują latami. W końcu nie lubię książek pełnych wykrzykników, z wielkimi tytułami rozdziałów i ‘genialnymi’ rycinami. A książka o tym jak stać się bogatym, która sprzedała się w 25 mln egzemplarzy wkurza mnie już totalnie. Ale książkę „Bogaty ojciec, biedny ojciec” przeczytałem. Ot tak, by nie zarzucić sobie, że nie stałem się bogaty przez nieprzeczytanie książki ;] 

Książka nie jest odkrywcza, składa się w większości ze spostrzeżeń, które większość z nas dostrzega samemu. Ubiera je w słowa i przykłady, obraca na wszystkie strony, po czym próbuje zarazić czytelnika pasją, werwą, wystrzelić do działania. Jak po szkoleniu Avonu. Jeśli się temu poddasz, to faktycznie, albo zaczniesz dostrzegać „życiowe transakcje” i szybko pomnożysz swoje aktywa, albo wylądujesz u br. Alberta. Jeśli chcesz wiedzieć czego spodziewać się po 200 stronicach lektury, to poniżej wynotowałem IMHO najciekawsze myśli p. Kiyosaki.

Wstęp
Ucz się pilnie, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy” – to nie może być Twoje motto! To stara reguła, pasująca do starych czasów. „Ucz się pilnie, osiągaj dobre wyniki”, owszem, ale reszta jest dla uczestniczących w wyścigu szczurów pracowników, pracujących na przyjemności swoich pracodawców. Szkoła przygotowuje do pracy dla firmy. Jeśli chcesz być bogaty, to firma musi pracować dla Ciebie. „Edukacja jest podstawą sukcesu”, ale edukacja polegająca na osiąganiu biegłości w rachunkowości i finansach.

Bogaty ojciec, biedny ojciec
Krótka historia pana Roberta, który wychowywany był przez wykształconego ojca, wiecznie mającego problemy z domowymi finansami oraz przez bogatego ojca kolegi, który nie kończyć szkół, ale uczył się na podejmowanych inwestycjach i od biegłych ludzi, których zatrudniał swoich firmach. Czyli „nie stać mnie na to” kontra „jak mogę to osiągnąć”, „działaj ostrożnie i nie podejmuj ryzyka” przeciw „kontroluj ryzyko” (bowiem „istnieje różnica pomiędzy bytem biednego a bytem podłamanego finansowo. Załamanie finansowe jest okresowe, a bieda wieczna”). Czyli „nie pracuj dla pieniędzy – niech pieniądze pracują dla Ciebie”.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Lokaty lutego

W lutym wygasa mi kilka lokat, w tym, założona w grudniu lokata "Czysty zysk" oferowana przez mBank (oprocentowana 4,5%* jednodniowa lokata odnawialna maksymalnie do 26.02.) i w związku z tym zacząłem się rozglądać za aktualnymi możliwościami ulokowania pieniędzy. Dotychczas pod uwagę brałem tylko produkty oferowane przez banki, w których posiadam konta, czyli mBank i Alior. W tym miesiącu postanowiłem rozglądnąć się szerzej po rynku. Tym bardziej, że coraz więcej banków oferuje zakładanie lokat bez konieczności posiadania rachunku w danym banku. Ponieważ nie lubię blokować pieniędzy na dłuższy okres, swoje poszukiwania ograniczyłem tylko do lokat nie dłuższych niż 3 miesiące (w związku z tym, nie brałem pod uwagę lokat strukturyzowanych, które z reguły posiadają dłuższy okres trwania).

Jak więc wyglądają możliwości ulokowania pieniędzy w lutym? Aktualnie można wybierać m.in. w poniższych**:
  • AIG Bank oferuje 3-miesięczną "Lokatę Direct+" oprocentowaną 4,35%*;
  • Bank Pocztowy - "Lok@ta Internetowa 3M" z oprocentowaniem 3,8%*;
  • BGŻ - "Lokata eBGŻ" otwierana na okres 1-7 dni z oprocentowaniem 4,5%*;
  • Getin Noble Bank -  3-miesięczna "Lokata Bezkonkurencyjna" oprocentowana 5%*;
  • Meritum Bank -  5-miesięczna "Lokata Internetowa' na 5,25%* (dzienna kapitalizacja, czyli 'bez Belki" - odpowiada 6,55% na tradycyjnej lokacie);
  • Noble Bank - 3-miesięczna "Lokata Optymalna" na 5,65%*  (dzienna kapitalizacja, odpowiada 7,07% na tradycyjnej lokacie). W ofercie do 16.02.2010r. 02.03.2010r. (przedłużona);
  • Noble Bank - 7-dniowa "Lokata Na Start" z oprocentowaniem 10%* (można założyć tylko raz);
  •  Noble Bank - 3-miesięczna "Lokata Internetowa" z oprocentowaniem 6%*.
* - oprocentowanie w skali roku.
** -
zestawienie przygotowane na podstawie stron banków oraz zestawienia lokat w "Finanse Trystero.pl".

 Ja miałem ochotę na "Lokatę Optymalną" Noble Banku, ale "Czysty Zysk" trwa do końca lutego i choć mógłbym zakończyć ją wcześniej (lokata jednodniowa, więc bez straty odsetek), to pewnie na "Lokatę Optymalną" włożę środki z już zakończonych lokat. Zaś pieniędzmi po zakończeniu "Czysty Zysk" zasilę "Lokatę Internetową", co pozwoli mi nieco 'porozmieszczać w czasie' zablokowane środki. finansowe. W ten sposób sprawdzę działanie internetowego oddziału Noble Banku, czyli Open Finance i będzie materiał na któryś z kolejnych wpisów ;]

Przy wyborze lokat warto pamiętać, że w lutym inflacja wyniosła 3,3% rok do roku. Czyli aż tyle oszczędności 'zjada' nam wzrost cen i dopiero wszystko co ponad to jest naszym zyskiem.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Rachunki bankowe: Alior Bank

Przed tygodniem opisałem moje wrażenia z korzystania z Rachunki bankowe: mBank. Tematem dzisiejszego wpisu będzie drugi rachunek bankowy, z którego korzystam, czyli konto w Alior Banku.
Po co komu w ogóle dwa rachunki bankowe? Dla, modne ostatnio słowo, dywersyfikacji ;]

Drugi rachunek postanowiłem sobie założyć przed rokiem i przede wszystkim miał to być rachunek w banku, posiadającym oddział w moim mieście. Drugim wymaganiem był brak kosztów utrzymania rachunku. Trzecim zaś możliwość otrzymania karty kredytowej wydawanej przez MasterCard. Nieskomplikowane oczekiwania, prawda?

W tym czasie kiedy zacząłem rozglądać się za takim kontem, niedawno powstały Alior ogłosił konkurs, w którym dla każdego uczestnika czekało bezpłatne konto ze zwolnioną przez rok z opłat kartą debetową i karta kredytowa z wpłaconą przez Bank, na dobry początek, stówką. Jako, że "konto z lokata nocną" w  Aliorze spełniało wszystkie trzy powyższe wymagania, a dodatkowo oferowało wchodzącą dopiero wówczas usługę o nazwie lokata Overnight, zdecydowałem się zrobić zdjęcie mojego miasta (temat konkursu) i założyć sobie konto.

Po wizycie w oddziale byłem oszołomiony; albo od czasów moich wizyt w Pekao poziom obsługi w bankach niesamowicie się poprawił, albo tak miło i przyjemnie jest w Aliorze - powód bez znaczenia, ważne, że jakością obsługi zaskoczyli mnie zupełnie (i 3-letnią córkę również ;). Dotychczas potrzebowałem odwiedzić ich w sumie trzy razy (dwa przy rozpoczynaniu współpracy i raz kiedy pokaszaniłem coś hasłem dostępu do konta) i każdorazowo nie mam zastrzeżeń do poziomu i kompetencji obsługi.

A same usługi? Tutaj niestety bez rewelacji. Tzn. nie jest źle - są zalety, ale specjalnie się nie wyróżniają ani jakością systemu, ani oprocentowaniem. Ale po kolei.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, ze rachunek w Aliorze, traktuję jako rachunek 'zapasowy' i w jego ramach korzystam właściwie jedynie z karty kredytowej (sporadycznie z przelewów). Zatem trudno mi napisać coś więcej o wrażeniach z użytkowania.
Zalety konta:
  • cashback - czyli zwrot 1% z transakcji bezgotoówkowych wykonanych kartą kredytową;
  • overnight - czyli lokata nocna dla połowy środków na koncie (warto pamiętać, że to TYLKO dla połowy środków, a więc wysokość oprocentowania 'maleje o połowę' - drugą połowa środków jest nieoprocentowana);
  • tapeta antypishingowa (po podaniu numeru klienta na stronie, na której należy wpisać hasło pojawia się wybrany przez posiadacza obrazek. Dzięki temu mam pewność, że jestem a) na stronie Banku i b)podałem swój numer klienta);
  • powiadomienia sms (w przypadku wystąpienia zdefiniowanych zdarzeń, np. wpływu na konto, przelewu otrzymujemy SMSa z powiadomieniem);
  • darmowe hasła SMSowe (służące do autoryzacji transakcji zlecanych w systemie bankowości elektronicznej).
To były zalety, teraz wady.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Rachunki bankowe: mBank

Rachunek bankowy w mBanku założyłem prawie 7 lat temu, kiedy po sześciu latach (zdenerwowany ciągłymi kolejkami przy okienku) zamykałem swój pierwszy w życiu rachunek (w Pekao). mBank wybrałem ponieważ.. był to wówczas najbardziej popularny bank internetowy. Wyboru zresztą dużego nie było. Zatem powód, dla którego zdecydowałem się na eKonto był średnio przemyślany. Jednak podjętej decyzji nie żałuję. Dlaczego? Postaram się poniżej pokrótce opisać swoje wrażenia z x lat współpracy z mBankiem.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że jestem klientem raczej nieskomplikowanym. Kilka przelewów miesięcznie, kilka wizyt w bankomatach i dużo realizowanych kartą kredytową transakcji bezgotówkowych w zwykłych sklepach, czasem jakiś mTransfer. Żadnych kredytów, polis i innych niestandardowych usług, ale za to poza eKOntem, mam eMAXa i dwa eMAX PLUSy, aktywnie korzystam z Lokat, a od niedawna także ze Skarbca Funduszy i mIKE. Z BOK kontaktuję się sporadycznie, ale doceniam prostotę i przejrzystość systemu internetowego.

Dlaczego więc wciąż pozostaję klientem mBanku?
Mówiąc krótko: zalety i niedomagania mBanku pozostają w akceptowalnych przeze mnie proporcjach ;]
Najpierw eKonto: to podstawowa usługa mBanku. Obecnie nieprocentowane konto oszczędnościowo-rozliczeniowe prowadzone nieodpłatnie. Czyli nie płacę ani za utrzymanie, ani za przelewy. Nieodpłatna jest też wydawana do eKonta karta debetowa VISA (ewentualny koszt 1,70/msc. to dobrowolne ubezpieczenie karty - ja nie korzystam). Karta umożliwia darmowe wypłaty z bankomatów WBK, Euronet i Cash4You. Wypłaty z pozostałych są płatne (5pln) - lokalizacja Euronetów jest na tyle odpowiednia dla mnie, że nie korzystam z 'obcych' bankomatów. Możliwe jest również skorzystanie z usługi VISA CashBack, czyli wypłaty do 200pln podczas płacenia na zakupy w sklepie (miłe udogodnienie i rozszerzenie ilości 'bankomatów', na razie bezpłatne, ale, przynajmniej w moim mięście, wciąż jeszcze dostępne w niewielu sklepach). Jeśli ktoś potrzebuje wydać w miesiącu więcej niż ma, to może skorzystać z 'kredytu odnawialnego' (płatny 1% kwoty kredytu, minimum 25pln (czyli opłaca się od 2,5k) i oprocentowanego niżej niż kredytówki (ale za to bez okresu bezodsetkowego)). Na tym koncie trzymam tylko symboliczną kwotę pod nieplanowane wypłaty w bankomacie.

Poza eKontem właściwie konieczne jest posiadanie rachunku eMAX. To nieodpłatnie prowadzony rachunek oszczędnościowy (choć przy obecnym oprocentowaniu 2% i jednocześnie inflacji 3,2% trudno go takim nazwać) powiązany z eKontem. W związku z symbolicznym oprocentowaniem trzymam tak tylko kwotę, jaką planuję w danym miesiącu wydać na rachunki.

Pozostałe pieniądze trzymam na dwóch rachunkach eMAX PLUS.  Otóż EMAX PLUSy to również nieodpłatnie prowadzone rachunki oszczędnościowe, oprocentowane nieco gorzej niż Lokaty, ale pozwalające na wypłatę środków bez utraty odsetek. Dlaczego mam dwa eMAX PLUS? Z dwóch powodów: 1) pierwszy jest podstawowym, drugi celowym (odkładana jest na niego ustalona miesięcznie kwota i, bez krytycznej przyczyny, nie naruszana). 2) cechą eMAX PLUS, która odróżnia go od eMAXa, poza oprocentowaniem, jest fakt, że tylko pierwszy przelew w miesiącu jest bezpłatny. Każdy kolejny kosztuje 5pln. Zatem warto mieć dwa, aby w razie W drugi przelew wykonać z drugiego konta (po co płacić piątkę?).
Kolejną usługą mBanku, z której korzystam jest karta kredytowa.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Ile TO kosztuje? c.d.

Poprzedni wpis o przeliczaniu kosztów zakupów na godziny pracy skłonił mnie do szerszego przyjrzenia się wartości mojego czasu pracy. Uruchomiłem Money Managera i przyglądnąłem się moim wydatkom w ubiegłym roku. Następnie przyporządkowałem poszczególnym kwotom wartości godziny pracy (wyliczona jedynie w oparciu o moją umowę o pracę, bez uwzględnienia innych, nieregularnych dochodów moich i żony). W ten sposób powstał poniższy wykres:


Ogółem na pokrycie wydatków przepracowałem ~2328 godzin (czyli teoretycznie więcej niż 52 (tygodnie) x 40h (tydzień pracy) -> 2080h).


Istotna uwaga: Kategoria „Żywność: zakupy” jest bardzo obszerna kategorią, w której mieszczą się właściwie wszystkie te zakupy dokonywane w supermarketach, dla których nie byłem w stanie ‘rozdzielać’ składowych kategorii z jednego paragonu, czyli jeśli pojechałem do jakiegoś Tesco lub Auchan kupić flaszkę lub farbę do ścian albo książki, to wydatek znalazł się w swojej kategorii, ale jeśli powyższe kupiłem podczas zakupów produktów żywnościowych (a takich zakupów było najwięcej), to wówczas cała wartość paragonu ląduje w kategorii „Żywność: zakupy”. Zatem znajdują się tam nie tylko nabiał, pieczywo, mięso itp., ale także ciuszki dziecięce, chemia gospodarcza, piwo itp. Nie jest tego jednak procentowo znacząco dużo.


Zatem z wykresu wynika, że pracuję głównie na żywność, rachunki za mieszkanie i auto. (Kategorię „Prezenty” ‘nadmuchała’ darowizna, w „Rozrywka: ojciec” to głównie mój nowy aparat fotograficzny, a „utrzymanie domu: wyposażenie”, głównie pralka – czyli wydatki okazjonalne.) Niby to żadna odkrywczość i pewnie bez prowadzenia budżetu można było obstawiać takie wyniki. Jednak kiedy widać to na wykresie, kiedy wiadomo ile dana kategoria pochłania kosztów, to taką wiedzę można wykorzystać. Jak?


Przede wszystkim, kiedy potrzebujemy ograniczyć wydatki, to warto nie tyle skupić się na nie trwonieniu pieniędzy na niepotrzebne gadżety, ale pomyśleć jak zmniejszyć wydatki w tych najbardziej ‘pracożernych’ kategoriach. Zaoszczędzenie 10% na wydatkach w marketach sfinansuje mi całoroczny koszt paliwa do samochodu. 15% mniej, to już roczne wydatki na gaz. Opłaca mi się więc poszukać tańszego sposobu nabywania produktów żywnościowych. Nie mówię tutaj o nabywaniu tańszych produktów, ale o nabywaniu ich taniej – czyli zakupy w hurtowniach, od producentów albo z kartami rabatowymi.
Podobnie postąpiłem w ubiegłym roku z lekami (to obszerna kategoria gdyż poza ‘normalnymi’ lekarstwami mieści hipoalergiczne mleko dla młodszej córki. Produkty lecznicze (poza wyjątkowymi przypadkami kiedy np. antybiotyk był potrzebny już, a nie jutro) zacząłem kupować w aptece internetowej – różnice w cenach sięgały 8-12% na korzyść apteki internetowej (koszty transportu zerowe, gdyż mogłem odbierać osobiście).


PS.
Na alkohol (bez uwzględnienia piwa, kupowanego wraz z ‘żywnością’) przepracowałem tyle, ile na swoje ubrania (za dużo piję czy za mało się ubieram?) i niemal połowę tego, co wydaję na rachunki za wodę i prąd. Lepiej nie pokazywać żonie wykresu ;]

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Ile TO kosztuje?

Oferty promocyjne przeróżnych sklepów często wabią rozbiciem wydatku na poszczególne dni (np. „kup abonament 17tu kanałów, to tylko 1,30 dziennie” – w domyśle „no co ty, nie stać cię na złotówkę dziennie?”). To bardzo zwodnicze manipulacyjne podejście, ale o tym pewnie nikogo nie trzeba przekonywać. Jednak sam pomysł dzielenia jednorazowego wydatku na poszczególne dni, zainspirował mnie do zastanowienia się nad podobną operacją przeprowadzoną dla dokonania wyceny kosztów danego zakupu.

Otóż podszedłem do kosztów danego wydatku nie w kategoriach pieniądza, ale w kategoriach czasu. Czasu, który muszę poświęcić by zapracować na tą kwotę. Okazało się na przykład, że wyjście z żoną do filharmonii (jest karnawał i grają teraz koncerty nie tylko dla fanatyków), kosztuje mnie prawie 5h pracy. Wyjście do kina to już tylko niecałe 3h pracy itd.

Pułapką przy tego rodzaju przeliczaniu wydatków jest przede wszystkim pomijanie dużych comiesięcznych kosztów utrzymania. Łatwo przystać na przepracowanie dwóch dni by kupić sobie nowy telefon albo kołowrotek ;) Ale przecież wówczas może się okazać, że braknie nam jednego dnia z tych dziesięciu potrzebnych na spłacenie rachunków z karty kredytowej.

Druga pułapka pojawia się przy drobnych wydatkach. Jako, że lubię różnego rodzaju bibeloty (np. kupione ostatnio drewniana żyrafa na komodę i kilka lasek cynamonu do ozdoby ławy), które z reguły kosztują 10-20 PLN, to łatwo sobie powiedzieć, że godzina pracy, którą będę musiał na ten zakup przepracować, to akurat ta godzina kiedy jadłem śniadanie, a potem komentowałem z kolegami ostatni wypad na narty. Ale z drugiej strony mogła to być ta godzina kiedy ślęczałem nad skomplikowaną ofertą albo zbierałem ochrzan od klienta, czekającego na wycenę, a IBM właśnie przewalutowuje swoje cenniki.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jak się zabrać do planowania?

Pierwszym krokiem do planowego traktowania domowego budżetu jest wybór sposobu jego rozliczania i planowania. Moim zdaniem nie ma sensu bawić się z żadnymi Excelowymi tabelkami lub notatkami w zeszycie. Podstawą jest dobry program, w którym mogę rejestrować bieżące wydatki, analizować je oraz planować.

Po wpisaniu w wyszukiwarce wyrażenia ‘budżet domowy’ google zarzuci nas chmarą wyników. Od propozycji on-line’owych aplikacji prowadzonych przez mniej lub bardziej znane firmy do płatnych aplikacji z cała gamą opcji i wsparciem. Aplikacje on-line’owe często powiązane są z możliwością otrzymywania podpowiedzi dot. Naszych finansowych poczynań. Wiele z rozwiązań pozwala na jakąś formę integracji z naszym kontem bankowym, co usprawnia ewidencję przepływów.

Ja jednak, jako człowiek ‘starej daty’ lubię gdy program wie o mnie dokładnie tyle ile mu pozwolę i ile jest niezbędne. Dlatego zdecydowałem się na rozwiązanie w postaci programu instalowanego lokalnie na komputerze i to w dodatku programu bezpłatnego.

Money Manager, bo o nim mowa, nie jest rozwiązaniem idealnym. Używam go jednak już trzeci rok, a jako, że jestem zdania, że lepszy stary wróg niż nowy przyjaciel, to dopóki nie trafię na program o niego lepszy, dopóty będę chwalił dotychczasowe rozwiązanie. Podstawowe zalewy tego programu to:
- “Money Manager Ex is a free, open-source, cross-platform, easy-to-use personal finance software. It primarily helps organize one's finances and keeps track of where, when and how the money goes. It is also a great tool to get a bird's eye view of your financial worth.”;
- jest polskojęzyczny ;]

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Tytułem wstępu

W sieci tworzy się wiele blogów dotyczących finansów. Od tych poważnych, dotyczących gospodarki i finansów państwa, analiz i rekomendacji giełdowych do tych drobnych, będących poradnikiem w prowadzeniu domowych finansów. Wiele z nich przeglądam, niektóre czytam regularnie. Nie trafiłem jednak na blog odpowiadający moim oczekiwaniom, moim możliwościom finansowym. Są takie dla osób, które miesięcznie dysponują kwotami rzędu nastu, kilkudziesięciu tysięcy i są dla osób, które „gonią w piętkę”, zapinając miesięczny budżet na plus-minus kilka stówek. Aby więc znaleźć informacje dla siebie czytam te o dużych pieniądzach, te o drobnych pieniądzach i próbuję z każdego wybrać coś o swoim budżecie. Do tego przeglądam oferty banków i funduszy, szukając ciekawych ofert i porad.

A skoro już wykonuję takie działania, to pomyślałem, że może warto te moje notatki i spostrzeżenia ubrać w formę wpisów, z których skorzystają osoby o podobnym do mojego budżecie.

A skąd „2-5k” w nazwie bloga? To target czytelników, czyli osób, którym miesięcznie wpływa dwa-pięć tysięcy płynnej gotówki. Nie przytłaczają nas kredyty, ale i nie mamy na wrzucenie 20k w IPO PKO BP czy Polkomtela ;]