Nie lubię książek pisanych w tym amerykańskim stylu równego kumpla poklepującego cię z uśmiechem po plecach. Nie lubię poradników uczących na kilkuset stronach jak osiągnąć coś, na co inni pracują latami. W końcu nie lubię książek pełnych wykrzykników, z wielkimi tytułami rozdziałów i ‘genialnymi’ rycinami. A książka o tym jak stać się bogatym, która sprzedała się w 25 mln egzemplarzy wkurza mnie już totalnie. Ale książkę „Bogaty ojciec, biedny ojciec” przeczytałem. Ot tak, by nie zarzucić sobie, że nie stałem się bogaty przez nieprzeczytanie książki ;]
Książka nie jest odkrywcza, składa się w większości ze spostrzeżeń, które większość z nas dostrzega samemu. Ubiera je w słowa i przykłady, obraca na wszystkie strony, po czym próbuje zarazić czytelnika pasją, werwą, wystrzelić do działania. Jak po szkoleniu Avonu. Jeśli się temu poddasz, to faktycznie, albo zaczniesz dostrzegać „życiowe transakcje” i szybko pomnożysz swoje aktywa, albo wylądujesz u br. Alberta. Jeśli chcesz wiedzieć czego spodziewać się po 200 stronicach lektury, to poniżej wynotowałem IMHO najciekawsze myśli p. Kiyosaki.
Wstęp
„Ucz się pilnie, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy” – to nie może być Twoje motto! To stara reguła, pasująca do starych czasów. „Ucz się pilnie, osiągaj dobre wyniki”, owszem, ale reszta jest dla uczestniczących w wyścigu szczurów pracowników, pracujących na przyjemności swoich pracodawców. Szkoła przygotowuje do pracy dla firmy. Jeśli chcesz być bogaty, to firma musi pracować dla Ciebie. „Edukacja jest podstawą sukcesu”, ale edukacja polegająca na osiąganiu biegłości w rachunkowości i finansach.
Bogaty ojciec, biedny ojciec
Krótka historia pana Roberta, który wychowywany był przez wykształconego ojca, wiecznie mającego problemy z domowymi finansami oraz przez bogatego ojca kolegi, który nie kończyć szkół, ale uczył się na podejmowanych inwestycjach i od biegłych ludzi, których zatrudniał swoich firmach. Czyli „nie stać mnie na to” kontra „jak mogę to osiągnąć”, „działaj ostrożnie i nie podejmuj ryzyka” przeciw „kontroluj ryzyko” (bowiem „istnieje różnica pomiędzy bytem biednego a bytem podłamanego finansowo. Załamanie finansowe jest okresowe, a bieda wieczna”). Czyli „nie pracuj dla pieniędzy – niech pieniądze pracują dla Ciebie”.
Bogaci nie pracują dla pieniędzy
O tym jak 9-letni Robert rozkręcił pierwszy interes z odlewaniem ołowianych centówek, a następnie, pracując za marne grosze w sklepie bogatego ojca, nauczył się, że praca dla pieniędzy jest żmudna nieprzyjemna, a ludzie pracujący dla pieniędzy żyją krępowani strachem przed ich brakiem i pędzeni chciwością posiadania ich więcej. Rozdział kończy się drugim interesem Roberta – płatną wypożyczalnią komiksów, która zarabiała nawet gdy jego nie było w pobliżu.
Dlaczego należy uczyć się umiejętności finansowych?
Najpierw poznajemy historie ludzi, którzy w pewnym okresie swojego życia byli bogaci, ale w wyniku nieumiejętnego zarządzania funduszami kiepsko skończyli. Tutaj pojawia się pierwsza i główna ‘nowinka’ autora – aktywa, które stanowią ta część naszego majątku, która generuje zyski i pasywa – czyli część generująca koszty. Dla większości osób większy przychód powoduje wzrost pasywów (dom, auto itp.), zamiast służyć mnożeniu aktywów. Czyli przychody należy najpierw przeznaczać na aktywa (np. inwestycje w edukację, transakcje), a dopiero zysk z aktywów ewentualnie przeznaczać na zasoby nie generujące zysków. Celem jest by przychód z aktywów przewyższał rozchód. Banalne, prawda?
Pilnuj swojego biznesu
Czym zajmuje się założyciel McDonalds’a? Nie, nie sprzedażą hamburgerów. Zajmuje się nieruchomościami (grunt, na którym franchisobiorca stawia lokal, to grunt, należący do McDonalds’a). a co jest twoim biznesem? Jeśli pracujesz na etacie, to nie masz żadnego! Zacznij dbać o swój interes, kupując prawdziwe aktywa, a nie pasywa w rodzaju auta, które traci na wartości tuż po opuszczeniu salonu. Czym są ‘prawdziwe aktywa’? To samonapędzające się biznesy, akcje, obligacje, fundusze, nieruchomości i inne prawa własności, generujące dochód.
[c.d.n.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz